Teoretycznie osoby posiadające na własność budynki wpisane na listę zabytków powinny być z tego faktu dumne. Posiadają wszak na własność część historii kraju. Niemniej jednak zdecydowana większość takich osób otwarcie przyznaje, że ten (nie)wątpliwy zaszczyt przysparza więcej problemów niż dumy. Wszystko oczywiście rozbija się o charakterystyczny dla polskiej biurokracji bajzel w przepisach. Okazuje się bowiem, że im starszy budynek, tym mniej można z nim zrobić. Sytuacja ta jest o tyle chora, że to przecież najstarsze budynki, w których zaległości jeśli chodzi o remonty są największe wymagają najwięcej pracy. Tymczasem każda planowana inwestycja wymaga konsultacji z konserwatorem zabytków. Niezależnie od tego czy chce się odnowić elewację budynku czy tylko zamontować instalację pe stal konieczna jest pozytywna opinia osoby, która zajmuje się zabytkami. Nikt nie neguje, że nadzór nad dziedzictwem architektonicznym powinien być ? to leży w interesie całego narodu. Jednak trzeba pamiętać, że jego zadaniem jest chronić zabytki, a nie przyczyniać się walnie do tego, że niszczeją i popadają w totalną ruinę.